Podwyżki dla nauczycieli są za małe

Zaproponowany wzrost pensji nauczycieli o około 200 złotych to  wszystko, na co rząd stać w tej chwili.

W Warszawie demonstrowało 12 tysięcy nauczycieli zrzeszonych w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Domagali się wzrostu płac o 600 złotych dla nauczyciela stażysty i o 1100 złotych dla nauczyciela dyplomowanego. Donald Tusk zaznaczył, że przyznane przez jego rząd podwyżki są za małe, ale realne. Premier podkreślił, że jego rząd dokonał radykalnych zmian w budżecie umożliwiając wzrost pensji nauczycieli i że jest to największa podwyżka od wielu lat.

komentarze do artykułu 😉

————————————————————————

2008-01-19 13:57:32 | 195.140.236.* | Maxxxel
Re: Tusk: Podwyżki dla nauczycieli są za małe [10]
No nie opowiadajcie że nauczyciel mało pracuje:
2 – 4 godziny dziennie to full roboty
2 miesiące wakacji,
2 tygodnie ferii zimowych,
2 tygodnie normalnego urlopu w trakcie roku szkolnego.
Reasumując:
ok 18 godzin tygodniowo * 4 tyg/m-c = 72 h/m-c 1500 brutto / 72 h = +/- 20 zł/h brutto

Czyli gdyby pracowali jak przeciętny etatowicz 150-180 h to by mieli 20*180 = 3600 zł/m-c
czyli 3600 zł/m-c * 12 = 43200 zł/rok ale pracyją tylko 10 miesięcy więc 43200 / 10 = 4320 ZA
MIESIĄC
czyli nauczyciel zarabia REALNIE OK. 4300 brutto czyli ok 3000 DO ŁAPKI
Chyba że popełniłem jakiś błąd w logice.

————————————————————————-

2008-04-26 23:29:42 | 83.6.141.* | nauczycielka
Szanowny kolego. Co ty wiesz o nauczaniu. Z twoich skrupulatnych wyliczeń wynika, że nauczyciele
to po prostu dostają pieniądze za darmola. Dlaczego zatem nie wybrałeś tego zawodu. Uczelnie
pedagogiczne stoją otworem. Zapraszam do pracy w gimnazjum. Gwarantuję, że nie wytrzymasz tam
nawet kilku godzin. Primo: wejdź sobie do trzydziestoosobowej klasy 16 latków i spraw aby
łaskawie raczyli się uciszyć. Secundo: Teraz musisz sprawić, aby zainteresowali się tym, co masz
im do przekazania i uczestniczyli w lekcji. Oczywiście naczelnym Twoim zadaniem będzie dobrze
przygotować bractwo do końcowego egzaminu gimnazjalnego. Jeżeli młodzież nie ma ochoty się uczyć
to i tak za słabe wyniki w nauce odpowiada zawsze nauczyciel. Zapomniałeś do tego mądrego
matematycznego obliczenia dodać jeszcze kilu szczególików. Niestety jesteś w błędzie. nauczyciel
nie pracuje 18 godzin tygodniowo jak twierdzisz, ale 40 z czego 18 stanowią godziny dydaktyczne.
Ty zapewne po skończeniu swojej nader ciężkiej pracy wracasz do domku i cześć pracy. Nasza praca
nie kończy się w szkole. Czasami wracamy do domu jak wielbłądy z torbami wypakowanymi po brzegi
sprawdzianami, klasówkami itp. To nasza praca domowa na kolejny dzień. Do tego musimy się jeszcze
przygotować do kolejnej lekcji. Nie zapomnij też o zebraniach Rady Pedagogicznej, zebraniach z
rodzicami, szkoleniach, wyjazdach metodycznych. Nie wspominając oczywiście o całej papierologii
związanej z pokonywaniem kolejnych stopni awansu zawodowego. To wszystko jest wpisane w nasze
obowiązki. Niestety kosztem moich dzieci. Chciałabym tutaj jeszcze dodać, że bardzo przydałyby mi
się te dwa tygodnie normalnego urlopu w trakcie roku szkolnego. Ty chyba jesteś z kosmosu. Nikt z
nas nie ma nawet jednego dnia wolnego ponad te dni, które maja wolne uczniowie. Kiedy np muszę z
dzieckiem pojechać na kontrolną wizytę do lekarza specjalisty (mam dwójkę dzieci alergicznych) to
albo koleżanki biorą za mnie niepłatne zastępstwa koleżeńskie, albo biorę urlop bezpłatny Innej
możliwości nie mam. Na koniec powiem tylko tyle: albo Ty jesteś bardzo skrzywdzony przez swoich
byłych nauczycieli, albo bardzo niedoinformowany. Życzę powodzenia.

————————————————————————-

2008-03-11 09:41:24 | 83.30.125.* | ucząca.
Jakim cudem wyszło ci 2-4 godz. dziennie? Nauczyciel średnio ma 19 godzin tygodniowo przy
tablicy. A przygotowanie do lekcji, sprawdzanie prac, klasówek, zeszytów, ćwiczeniówek? A zajecia
pozalekcyjne, w większości gmin bezpłatne? A przygotowanie do konkursów, zawodów, akademii i
różnych imprez, których celem jest zbieranie funduszy dla szkoły, bo gminy nawet na kredzie
oszczędzają. A spotkania z rodzicami, wyjazdy do teatru, kina, na wycieczki kilkudniowe(24 godz.
Dziennie opieki?) A doskonalenie zawodowe? Podczas wakacji mamy tylko 6 tygodni wolne, pozostały
czas spędzamy w szkole- prace związane z zakonczeniem, a póżniej rozpoczęciem roku szkolnego. I
nie ma żadnego urlopu w czasie roku szkolnego, chyba, że bezpłatny.

————————————————————————-

2008-02-11 17:04:53 | 87.99.24.* | IVRP

Chyba że popełniłem jakiś błąd w logice.

Twój tekst Maxxxel nie jest ani logiczny, ani mądry, co najwyżej głupiomądry. Stąd jeżeli masz
studia wyższe, to co nawyżej na Wyższej Szkole Gotowania i Prasowania – na inne studia masz zbyt
niskie IQ.
Może kilka faktów. A więc po pierwsze nauczyciele mają wyższe wykształcenie. Od tego trzeba
zacząć.
Setki sprawdzianów same się sprawdzają?
Wyobraźmy sobie nauczyciela w szkole przygotowującej do matury….Dziesiątki referatów same się
czytają i oceniają ?
Dziesiątki zeszytów uczniowskich same się oceniają ?
Dodatkowo: nauczyciel wychowawca jedzie na wycieczkę szkolną przynajmniej raz do roku. Wycieczka
trwa np. 3-4 dni. Nauczyciel jest odpowiedzialny za młodzież 24 godziny na dobę. Więc jedzie np.
na 72 godziny, a ma płacone co najwyżej za ilość godzin, które miałby gdyby nie jechał. Są jacyś
chętni, aby sobie zrobić wycieczkę z 15 letnimi gimnazjalistami za jakieś 100 zł (za całość) ?
No a rady pedagogiczne, szkolenia itp. ? Ktoś za to zapłaci ? To wszystko w ramach owych 18
godzin, które trzeba odpracować i ani godziny mniej. Gdybyś Maxxxel miał jakieś porządne
wykształcenie, to zaproponowałbym Ci abyś poszukał pracy w szkole i sam tych miodów zaznał.
życzyłbym Ci jeszcze jakiejś u********** Dyrektorki, która katowałaby Cię nieskończonymi
sprawozdaniami, akademiami itp.
Chętnie przeczytałbym wynurzenia Maxxxela po szkolnych doświadczeniach….

na podstawie artykułu  money.pl

Podwyżki dla nauczycieli i więcej pracy

Nauczyciele zarobią średnio od 381 zł do 586 zł więcej. Będą też musieli więcej popracować. Tak Platforma przygotowuje szkoły na przyjęcie sześciolatków.

Prezydent Kaczyński podpisał uchwaloną przez Sejm nowelizację ustawy Karta nauczyciela z podwyżkami pensji i dodatkowymi godzinami pracy w szkole. To oznacza dla nauczycieli: pierwszą podwyżkę już w styczniu, a od września drugą plus dodatkowe zajęcia.

Według MEN ustawa jest „spełnieniem obietnic złożonych nauczycielom przez rząd, że ich trudna, odpowiedzialna praca będzie coraz lepiej doceniana”. Rzeczywiście Donald Tusk o nauczycielskich podwyżkach wspominał w niemal każdym przemówieniu podsumowującym kolejne etapy pracy jego rządu. Nauczycieli określił mianem „soli tej ziemi”.

Jakie podwyżki?

Dwa razy po 5 proc. – pierwszy raz w styczniu, a drugi – we wrześniu. Z końcem roku nauczyciele będą zarabiali więcej (według kolejnych stopni awansu zawodowego): stażyści – o 586 zł (najwyższa podwyżka ma ich zatrzymać w zawodzie), kontraktowi – 412 zł, mianowani – 316 zł, a dyplomowani – 381 zł brutto. To jednak średnia – ile realnie dostaną poszczególni nauczyciele, będzie wiadomo lepiej, kiedy minister edukacji wyda rozporządzenie, w którym określi tzw. minimalne płace. Dopiero w styczniu rozpoczną się w tej sprawie negocjacje ze związkami zawodowymi. A potem na podstawie rozporządzenia MEN samorządy określą ostatecznie wysokość dodatków do pensji zasadniczej (dodatki np. za wysługę lat, motywacyjny czy za wychowawstwo stanowią ok. jednej trzeciej nauczycielskiej pensji). Właśnie z tego powodu nauczycielskie podwyżki wypłacane są zazwyczaj najwcześniej w kwietniu, z wyrównaniem od początku roku. Tym razem będzie podobnie. Ale dodatkowo jeszcze we wrześniu nauczyciele dostaną kolejne 5 proc. podwyżki. W rezultacie pod koniec roku ich płace sięgną średnio 2287 zł dla stażystów, 2538 zł dla nauczycieli kontraktowych. 3293 zł dla mianowanych i 4208 zł dla nauczycieli dyplomowanych (brutto).

Dlaczego dwie podwyżki, a nie jedna? Bo zmieniają się programy szkolne na każdym etapie nauczania: do szkół mają iść sześciolatki, a gimnazja i licea będą uczyły w inny sposób (będzie np. dużo zajęć do wyboru dla ucznia). Min. Katarzyna Hall tę decyzję komentowała od początku w ten sposób: – Jeśli nowe zadania, to wyższa pensja .

Bo jest i druga strona medalu – dodatkowe godziny pracy.

Ile pracy więcej?

Od września nauczycielom każdego typu szkół przybędzie jedna godzina pracy więcej. Ale już w 2010 r. – kolejna dla nauczycieli ze szkół podstawowych i gimnazjów. Rząd zapowiada też, że to jeszcze nie koniec zmian w nauczycielskim czasie pracy.

Teraz jest tak: nauczyciele pracują, jak wszyscy 40 godzin w tygodniu. Ale rozliczają się tylko z 18 godzin lekcyjnych. Pozostały czas mają poświęcić na przygotowanie do lekcji i douczanie. Od września dodatkową godzinę w tygodniu w szkołach będą musieli poświęcić na zajęcia wyrównawcze albo ze zdolnymi uczniami oraz na zajęcia opiekuńcze. O jakie zajęcia chodzi, zdecydują dyrektorzy szkół. MEN zostawił im wolną rękę, tym bardziej że z wypracowania tych dodatkowych godzin nauczyciel będzie się rozliczał raz w semestrze. Może więc się zdarzyć, że zamiast systematycznego kółka dla zdolnych uczniów, poprowadzi jakiś intensywny kurs tuż przed egzaminami.

Jednak MEN nie tylko po to wprowadza tę zmianę.

Oficjalnie minister Hall podkreśla, że chodzi o podniesienie jakości nauczania, wyrównanie szans. Szef doradców premiera Michał Boni mówił w wywiadzie dla „Gazety”, że dla lepszych wyników szkoły „nauczyciele muszą pracować więcej z każdym uczniem – mniej zdolnym, ale i tym zdolnym”. Przede wszystkim jednak chodzi o to, żeby w podstawówkach zapewnić pedagogów na dyżury w świetlicach dla sześciolatków.

Bo według projektów rządu pierwsze maluchy mają iść do szkoły już w 2009 r. A rząd obiecał rodzicom, że będą miały opiekę jak w przedszkolu – czyli do godzin popołudniowych, aż rodzice wrócą z pracy. I chociaż Sejm jeszcze nie uchwalił obniżenia wieku szkolnego (teraz do pierwszej klasy idą dzieci siedmioletnie), w uzasadnieniu ustawy Karta nauczyciela MEN przyznaje otwarcie: „Projektowane zmiany należy rozpatrywać przez pryzmat zmian w systemie oświaty w zakresie objęcia naukę dzieci o rok młodszych”.

Źródło: Gazeta Wyborcza 2009